Gawęda powstańcza 2013

Zaborów Leśny, Rajd Powstania Styczniowego
20 kwietnia 2013
w150 rocznicę wybuchu

O żuawach śmierci, Rzeczypospolitej, kobietach, Ziuku i sensie Powstania

O żuawach śmierci

Jedną z najciekawszych formacji Powstania Styczniowego byli żuawi śmierci, którzy ze względu na nazwę są kojarzeni z Żuławami Gdańskimi, choć z regionem tym nie mieli absolutnie nic wspólnego. Zostali sformowani w trakcie wojny krymskiej (1853-1856), w której Francja, Anglia i Turcja walczyły z Rosją. Gdy we Francji w 1848 r. wybuchła kolejna rewolucja zwana lutową, aby wcielić zasadę równości nadano prawa obywatelskie niektórym Arabom znającym francuski. Wśród nich znaleźli się przedstawiciele algierskiego plemienia o nazwie Zuāves, z których potem sformowano oddział Zouaves walczący w wojnie krymskiej u boku Francuzów tak jak Gurkhowie z Nepalu u Anglików. W wojnie tej zdobyto Sewastopol i odebrano carowi Krym. Właśnie dlatego w pieśni z 1863 roku zwanej „Marszem żuawów” są słowa „pamięta Moskwa, co żuaw znaczy”. Żuawów Powstania Styczniowego utworzyło kilkunastu francuskich oficerów Zouaves, którymi dowodził Franciszek Rochebrune. Byli jedyną formacją powstańczą jednolicie umundurowaną. Ich elementy rozpoznawcze to biały krzyż na czarnej koszuli, pas góralski albo szarfa na biodrach, turecki fez, czasem arabska kefija albo turban na głowie. Wyglądali trochę egzotycznie i Rosjanom mówiono, że to Turek wspiera Powstanie. Posiadali dwie wspaniałe umiejętności – mieli doświadczenie bojowe i nie cofali się z pola walki, walcząc do śmierci. Stąd ich nazwa. Żeby przygotować się na śmierć nosili zawczasu krzyż na piersiach. Prawie połowa zginęła.

Trzeba pamiętać, że do powstania szli ludzie, którzy w większości po raz pierwszy w życiu słyszeli świst kul. Poprzednia wojna polsko-rosyjska z 1831 roku była ponad trzydzieści lat wcześniej i co najwyżej ojciec lub dziadek mogli opowiadać, ”jak to pod Olszynką Grochowską bywało”. A co robił człowiek, gdy słyszał zbyt blisko świst kul? Chciał się ukryć, choć trzeba było stać. Otóż żuawi byli wzorem jak wytrwać pod gradem kul. Wszyscy patrzyli na nich i mówili „żuawy stoją, to znaczy można stać”. I prostowało się bractwo w trakcie strzelaniny. Opisano co najmniej dwa takie przypadki, a było ich na pewno więcej (historia pisana wyłapuje 10% wydarzeń). I tak pod Fajsławicami, na południe od Lublina, generał Michał Heydenreich "Kruk" utrzymał w ogniu karabinowym oddział ponad 500 chłopów z kosami. Adiutant wołał „panie generale, wycofajmy się, bo oni tu zginą”, ale usłyszał „nic to, z każdą minutą stają się Polakami”. To przeszło do historii. Chłop z kosą, który wytrzymał ogień obok rannych i zabitych, wiedział za co walczy, po co walczy i po co żyje. W tych regionach, gdzie udało się chłopów zmobilizować, żuawi uczyli ich podstaw żołnierki, a ona czyniła ich równymi szlachcie. Żuawi zaczynali od zera, np. podczas musztry kładli chłopu do jednej ręki siano, a do drugiej słomę i uczyli „w lewo zwrot” albo „w prawo zwrot” jako ”w siano zwrot” albo „w słomę zwrot”.

O Rzeczypospolitej

W Powstaniu Styczniowym walczyło ok. 250 tys. ludzi, w tym 2500 przedstawicieli dwudziestu narodów Europy. Mamy ok. 500 Węgrów, 380 Włochów, 360 Rosjan i Kozaków, w tym Dońskich, którymi dowodził huzar Podhulazin. Są też Anglicy i Szkoci ze statku „War Jackson”, Szwedzi, Francuzi, Austriacy, Niemcy i Łużyczanie z Saksonii. Wszyscy widzieli w Powstaniu nie tylko wolną Polskę, ale i Europę, a nawet serce Europy. Wtedy to, po raz pierwszy w poezji pojawiają się słowa „tu bije serce Europy” i „tu jest skrzyżowanie światów”. Po raz pierwszy wojnę Rosji z Rzeczpospolitą Powstańczą nazwano wojną światów, wojną cywilizacji. Świat barbarzyństwa, okrucieństwa, powszechnego dobijania rannych i wieszania jeńców walczył ze światem, który musiał w takich okolicznościach zachować honor, bo z honoru odradzał się naród. Wielu późniejszych wybitnych pisarzy, myślicieli i filozofów zaczynało dorosłe życie od Powstania Styczniowego, czy to jako czynni uczestnicy, czy jako czytelnicy relacji z pola walki. Uczestnicy zagraniczni pisali korespondencje do kraju we własnych językach, dzięki czemu np. w Szwecji czytano o wydarzeniach w Polsce po szwedzku, a nie z tłumaczeń obcojęzycznych. Na Węgrzech do dziś przetrwała legenda Powstania, w tym pieśń „Płacze Polak”. Czesi i Słowacy do melodii Mazurka Dąbrowskiego napisali własne słowa hymnu wszechsłowiańskiego „Jeszcze Słowianie nie zginęli”.

Warto kilka słów poświęcić narodom, które razem z nami to powstanie wywołały. Dla nas oczywiście jest ono nasze, polskie i styczniowe, ale na Litwie wcale już nie jest styczniowe, bo proklamowano je w lutym, a rozpoczęto w marcu. Do sierpnia stoczono tam ponad 80 bitew i potyczek. Brali w nim udział głównie chłopi żmudzcy, którzy nie znali polskiego, a jedynie bardzo ważną frazę, której uczyli ich ojcowie: „Dabar Lenkija ne prapuole, kol Żemajćijaj gyvi” co znaczy „Jeszcze Polska nie zginęła, gdy Żmudzini żywi”. Do walki stanęli też Białorusini pod dowództwem Konstantego „Kastusia” Kalinowskiego, brata ministra wojny w rządzie powstańczej Litwy i późniejszego świętego karmelity imieniem Rafał. Litwa uczestniczyła w powstaniu jako oddzielne państwo i utworzyła własny rząd. W bój poszło też około 2000 ochotników z Ukrainy. Nie byli to tylko Polacy, gdyż ich dowódca Edmund Różycki wydawał im komendy po ukraińsku. Większość była prawosławna.

Nic więc dziwnego, że w tym roku po raz pierwszy w naszej historii Powstanie uroczyście obchodzą jako własne również Litwini, Białorusini, Ukraińcy i Łotysze Latgalii. Po Żytomierszczyźnie jeździ wystawa, która pokazuje sylwetki uczestników i ich bitwy, w tym pod Salichą, gdzie 2500 Rosjan rozgromiła powstańcza kawaleria, głównie Kozacy. Upamiętniane są bitwy pod Szawlami, Birżami i Poniewieżem. Akurat dzisiaj 23 kwietnia przypada 150 rocznica bitwy pod Ginietyniami na Żmudzi, obok których znajdują się Piłsudy, skąd wywodzi się rodzina Piłsudskich. Z ośmiorga dziadków i babć Józefa Piłsudskiego sześcioro było Litwinami ze Żmudzi. Jesteśmy tak przepleceni, że nie da się nas rozdzielić. Wszyscy jesteśmy dziedzicami niepodległej Rzeczpospolitej, która musi opierać się na czterech narodach jak stół na czterech nogach. Polska jest wśród nich zapewne najsilniejsza, ale sama jeszcze nie jest całą Rzeczpospolitą. Wszystkie te narody stanowią podstawę jakby blatu, czy też ołtarza. Dopiero wspólnie jesteśmy rodziną. Dlatego Powstanie Styczniowe proponuję nazywać Powstaniem Czworga Narodów. Ta idea wyraziła się nawet w godle Rzeczpospolitej Powstańczej, które wówczas weszło powszechnie do użytku. Zawierało ono wizerunki Orła, Pogoni i Archanioła, symbolizujące Polskę, Litwę-Białoruś i Ukrainę. Powstanie jest więc ostatnim przebłyskiem Rzeczpospolitej „dwakroć Obojga Narodów”. Bądźmy wdzięczni, że to się udało, bo to jest przesłanie ponad XX-wiecznym ludobójstwem ukraińskim na Polakach i awanturami litewskimi, ponad wszystkim, co nas dzielił. To pokazuje, że potrafimy wspólnie budować z przeszłości przyszłość.

O kobietach

Powstanie Styczniowe było chyba najbardziej ”kobiecym” spośród naszych powstań, ponieważ kobiety były jego duszą. We wspomnieniach pewnego Francuza czytamy: „Ależ wy macie kobiety! Jak one rozumieją, jak czują co robić. To jest Polska!” Nie było ważne, że Powstanie pada. To od początku przeczuwano, potem już wiedziano. Gdy mężczyźni szli w bój, wiedzieli, że dzieci są bezpieczne. Gdy ginęli lub szli na Sybir, kobiety przejmowały ich funkcje i wypełniały je fantastycznie. Potem przetrwały czasy represji i żałoby narodowej. Moja babcia opowiadała, że idąc do Pierwszej Komunii została ubrana przez matkę na czarno, a potem nie zakładała innego stroju aż po dzień ślubu w 1915 roku, kiedy Niemcy wyrzucili Rosjan z Kongresówki. Rosjanie nie mieli złudzeń, że nie ma co się starać o rękę Polki. Inna babcia opowiadała, że interesował się nią jakiś rosyjski oficer, ale na pytanie, czy był chociaż przystojny, odpowiadała „nie wiem, nawet na niego nie spojrzałam”. Miałem w ręce niemal wszystkie wspomnienia Rosjan w tego okresu. Wszędzie pojawia się ten sam motyw: „zwalczymy mężczyzn, zgnieciemy ten bunt, ale tych kobiet w czerni nie pokonamy, ja ich nigdy nie zapomnę”. Wiedzieli, że tu połamią zęby. Jeden z Rosjan pisał nawet „gdyby nasze kobiety były takie, to byśmy tego cara upilnowali”.

Skąd w Polkach taki bunt i taka świadomość, gdzie jest Polska, a gdzie jej nie ma? Nawet w pieśni powstańczej mogliśmy powiedzieć carowi „przecz do Azji, gdzie twoje miejsce”, choć za tych kilka słów można było trafić na Sybir bez sądu. Trzeba było mieć odwagę. Otóż w powstaniu doszło do głosu pierwsze pokolenie kobiet w pełni wykształconych i wyemancypowanych patriotycznie. Wyrosło z etosu szlacheckiego, w którym szlachcianka jest godną czci partnerką wolnego szlachcica, dzielącą z nim prawa i obowiązki. Tak jak w domu matka zajmuje się jego wnętrzem, a ojciec tym, co dookoła, w Powstaniu Styczniowym przeniesiono to na ojczyznę. Mężczyźni chcieli zapewnić Rzeczpospolitej granice, a kobiety ducha. Pojawiła się wówczas piękna poezja kobieca, ale nie tylko. Kobiety bywały adiutantkami, a w jedenastu przypadkach na równi z mężczyznami raziły ogniem Moskali, dla których najgorszą hańbą było paść z ręki kobiety. I to jest prawdziwe równouprawnienie. Nie dajmy się dziś wpuścić w jakieś ideologie damsko-męskie. Gdzie kończy się rola jednego, zaczyna się rola drugiego i odwrotnie.

Potem kobiety szły na Sybir. Nie musiały, ale szły za mężczyznami. I co tam robiły? Zakładały salony! W Tomsku mamy salon państwa Tomaszewskich, rodziny polskiej skazanej za śpiewanie pieśni patriotycznych. W Warszawie na Nowym Świecie pani Tomaszewska siadła do fortepianu i tak zagrzmiała: „Jeszcze Polska nie zginęła”, że została zesłana na Sybir. I tym sposobem daleko na wschodzie, z dala od cywilizacji i wszystkiego co ludzkie pojawił się Chopin. Pewnego dnia przyjechała jej kuzynka, rozłożyła nuty i powiedziała „zobacz, przywiozłam ci utwory niejakiego Chopina”. Gdy popłynęły te wspaniałe dźwięki, to nawet Kozacy przystawali i przytupywali do taktu. Wszyscy cieszyli się, że przyjechała kultura z Europy. Na dalekiej Syberii ta kultura miała na imię Polska.

O Ziuku

Zdziwię was, ale Sybir wbrew groźnej nazwie jest piękny, nie jest biały i nudny jak go pokazują. Jest też wymagający, czyni chłopców mężczyznami, bowiem zmusza ich do tego natura. I młodego Piłsudskiego też zmusiła. Trafił tam trochę przez upór, trochę przez przypadek, gdy jego brat Bronisław udostępnił swoje mieszkanie pewnemu spiskowcowi, bo, jak potem zeznał, nie umiał odmawiać. Spiskowcem tym okazał się Aleksandr Ulianow, brat innego spiskowca, Wołodi o pseudonimie Lenin. Bronisław był porządnym człowiekiem, konspiratorem i głębokim patriotą. Był głęboko przekonany, że to co robi jest słuszne. Za współudział w spisku skazano go na karę śmierci, zmienioną na 15 lat katorgi. Józef Piłsudski był tylko świadkiem w procesie, ale został administracyjnie bez sądu zesłany na 5 lat na Syberię, bo nie doniósł na brata i jego kolegów.

Bronisław opłynął Europę i Afrykę, przez Chiny dotarł do Władywostoku, potem na wyspę Sachalin i wreszcie do wsi Rykowskoje. To była taka „Kozia Wólka” Syberii, gorzej nie można było trafić. Za tą wsią żyli jednak Ajnowie, rdzenny tajemniczy lud zamieszkujący Hokkaido, Sachalin i Wyspy Kurylskie. Dziś już nie istnieje, a Bronisław jako ostatni zdążył opisać go w stanie naturalnym i przejść dzięki temu do historii. Zżył się z Ajnami tak głęboko, że poślubił córkę tamtejszego księcia Bafenke i miał z nią dwoje dzieci. Tylko dlatego z całego 12-osobowego rodzeństwa Józefa i Bronisława do dziś przetrwali potomkowie z zachowanym nazwiskiem. Żyją w Japonii jako Pi-suc-ki. Wnukiem Bronisława jest Kazuyasu Pisucki-Kimura, którego imię w Polsce żartobliwie przerobiono na Kaziu-Jasiu. Ten skośnooki Polak i Litwin zarazem ma trzy córki, które obiecały zachować jak najdłużej tak szacowne nazwisko w pisowni japońskiej.

Natomiast Józef, czyli Ziuk, miał dziewiętnaście lat gdy go zamknęli w więzieniu na Butyrkach, jednym z trzech więzień w Moskwie obok Łubianki i Lefortowa. Był rok 1887. Od maja do listopada odbył podróż z Petersburga do Irkucka, gdzie podczas buntu w obronie jednego z więźniów wybito mu zęby. Zapuścił wąsy, żeby tego nie było widać. Wylądował w Kireńsku nad Leną, a za bunt irkucki miał spędzić pół roku w więzieniu. Wsadzono go do baraku, gdzie przez szpary między deskami mógł oglądać gwiazdy na niebie, a temperatura sięgała -40oC. Omal nie zamarzł. Gdy znaleziono go o świcie był już w stanie agonalnym. W szpitalu został odratowany, ale do końca życia miał kłopoty z płucami. Syberia zahartowała mu charakter, ale zniszczyła zdrowie. Zachował jednak sympatię do Rosjan. Nie Rosji jako imperium, ale Rosjan jako narodu. Odwrotnie niż Roman Dmowski, który stawiał na Rosję, ale gardził Rosjanami. Piłsudski mówił o nich, że to „bliscy nam, prości ludzie, taka Polska, tylko trochę dalsza”. Widział zwłaszcza braterstwo uczuć, pokrewieństwo dusz, gościnność i serdeczność.

Na zakończenie scenka, której nie opowiedział nikomu poza rodziną. Z Kireńska po trzech latach przeniesiono go do Tunki na południe od Bajkału, gdzie dokończył zsyłkę. 20 kwietnia 1892 roku poszedł do jedynego policjanta, który w Tunce pilnował porządku, i otrzymał pieczątkę „swobodnyj”. Jeszcze tego dnia wyjechał do kolonii polskiej nad Bajkał, gdzie mieszkali zesłańcy, którzy w 1866 roku wywołali Powstanie Zabajkalskie i wciąż obchodzili jego rocznice. Przywiózł od nich jedyne przesłanie. Najstarszy siwy zesłaniec podszedł do niego, położył mu ręce na głowie i powiedział: „Przywróć nam Polskę. My do niej nie wrócimy i już tu umrzemy, ale ty z naszego cierpienia wykuj Polskę.” Na Syberię Piłsudski przybył jako 19-letni chłopak przypadkowo aresztowany, wyrwany z życia w połowie studiów, zagubiony. Wracał jako mężczyzna, który wie co robić i nie waha się. Gdy potem złośliwi ludzie nie raz wypominali mu, że nie skończył żadnych studiów i nie ma dyplomu, odpowiadał „Sybir to są moje studia”. To była rzeczywiście szkoła zakończona „dyplomem”, na którym wypisano temat pracy: „Przywróć nam Polskę”. I on ją przywrócił.

O sensie Powstania

Wszystkie francuskie katedry budowano sto i dwieście lat. Ci, co zaczynali, nie oglądali ich nigdy. Widzieli w marzeniach i na planach, mieli ich obraz w duszy, ale nie wiedzieli, co z tego wyjdzie. Obejrzeli dopiero ci, którzy przyszli po nich, którym oni stawiali fundamenty. W naszym życiu każdy z nas wyrasta z jakichś ludzkich korzeni, fundamentów tkwiących gdzieś w głębi czasu. Wszyscy razem jesteśmy cegiełkami katedry narodu, której warstwy są układane przez wieki. Niektóre z nich to powstania. Gdy powstanie zwycięża, katedra rośnie, gdy przegrywa... rośnie jeszcze bardziej. W naszym myśleniu o powstaniach najmniej ważni są zaborcy. Kiedy zaczynamy się nimi przejmować, zaraz żałujemy, żeśmy w ogóle robili powstania, bo może trzeba było się z nimi dogadać. Nic bardziej błędnego. Powstania są próbą Polaków wbrew wiatrom historii wiejącym w twarz. Trzeba budować katedrę dla następnych pokoleń. Sensem Powstania Styczniowego było powiedzenie zaborcy „Rosja jest tam, nie tu”. Kto pojął, ten poszedł w bój.

Powstania, nawet jeśli trwają tydzień, są bardzo ważne. Zaczynają się w sercach. Kiedy powstajemy ze zła, które nas otacza, zaczyna się nowa jakość w naszym życiu. To jest w ogóle inaczej mierzony czas, wszystko dzieje się w sekundach. Wyobraźcie sobie, że jedziemy pociągiem z całą naszą rodziną. Tą rodziną jest naród. Nagle podróżni orientują się, że carscy Rosjanie przestawili nam zwrotnicę i pociąg zmierza ku przepaści. Trzeba więc opanować najbliższą stację i nastawić zwrotnicę z powrotem na prawidłowy tor. Tak było właśnie z Powstaniem Styczniowym, a przede wszystkim z uwłaszczeniem chłopów, czyli unarodowieniem tej wielkiej warstwy społecznej. Zdążyliśmy przestawić na czas tę zwrotnicę, wystarczyło pół roku wytrwałej walki. Ostatni wielki dowódca Powstania ksiądz generał Stanisław Brzóska, który uczył, że trzeba pilnować przykazań Bożych, a Bóg upilnuje nas, zginął ze słowami „zrobiłem swoje, teraz już nie zrobią z nas Rosjan.”

Oprac. M. Gizmajer

 

 

NASZ CYTAT

  • kraju_Polan

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rekonstrukcje.jpg - 143.79 kb

 

 

 

 

 

DOBRE STRONY

Licznik odwiedzin

Odwiedza nas 27 gości oraz 0 użytkowników.

Dziś 7

W tym miesiącu 457

Od początku 70482